| Król, dama, walet, przeł. Leszek Engelking. Gdańsk: Marabut, 1994. Król, dama, walet, przeł. Leszek Engelking. Warszawa: Muza, 2004.     "Ogromna czarna wskazówka zegara jest jeszcze nieruchoma, zastygła przed czynionym co minutę gestem; jej sprężyste drgnienie wprawi w ruch cały świat. Powoli odwróci się cyferblat zegara, wypełniony rozpaczą, pogardą i nudą, a żelazne słupy jeden za drugim skierują się do tyłu, jak dobrotliwe atlanty unosząc gdzieś sklepienie stacji; peron ruszy z miejsca, zabierając w niewiadomą podróż niedopałki papierosów, stare bilety, cętki słonecznego blasku i plamy plwociny; nie poruszając kołami, przesunie się obok ręczny wózek bagażowy, a za nim popłynie kiosk z gazetami, obwieszony kuszącymi okładkami magazynów - fotografiami nagich, perłowoszarych piękności; i ludzie, ludzie, ludzie na ruchomym peronie będą poruszać nogami, a jednak pozostaną w miejscu, będą szli do przodu, a jednak zaczną się cofać, jak w męczącym śnie, pełnym niewiarygodnego wysiłku, mdłości i wacianej słabości w łydkach - jakaś fala porwie ich do tyłu, tak że się omal nie przewrócą."     "Na deszczach wycisnęła teraz piętno jakaś wyraźnie ukierunkowana wesołość, jakiś poryw podniecenia. Nie padały już bez celu; dyszały, mówiły. W deszczówce jak sole kąpielowe rozpuściły się fiołkowe kryształy. W kałużach stała już nie błotnista woda, ale czyste barwniki, które odbijając frontony domów, latarnie, ogrodzenia, biało-niebieskie niebo, podbicie jakiejś nagiej stopy, jakiś pedał rowerowy, tworzyły wspaniałe obrazy."     "W ciągu tego miesiąca przeanalizowała z Franzem kilka nowych sposobów dokonania zabójstwa i podobnie jak poprzednio mówiła o tej czy innej metodzie z taką surową prostotą, że Franz nie odczuwał strachu ani zakłopotania, albowiem następowało w nim osobliwe przetasowanie emocji. Dreyer się rozdwajał. Istniał zarówno groźny, nieprzyjemny Dreyer, który chodził, mówił, dręczył go i wybuchał śmiechem, jak i drugi - całkowicie schematyczny, oderwany od pierwszego, stylizowana karta do gry, znak herbowy, i właśnie tego drugiego należało się pozbyć." | ![]() ![]() |